Szokujący list związków zawodowych Straży Miejskiej do władz Gdańska

Dotarliśmy do listu, jaki przygotowały związki zawodowe Straży Miejskiej do Aleksandry Dulkiewicz, prezydent Gdańska. Jego treść jest porażająca. Władze Gdańska odniosły się do dokumentu stwierdzając, że są to w dużej mierze pomówienia, ale i tak Piotr Borawski, zastępca prezydenta Gdańska, zajmujący się sprawami Straży Miejskiej sprawdzi dokumentację pracowniczą.

O to treść listu:

Wobec coraz częściej powtarzających się i nasilających działań łamiących  prawa pracownicze i standardy uczciwego postępowania, wyrażamy niezadowolenie  z poczynań podejmowanych przez Komendanta SM w Gdańsku i jego zastępców w  stosunku do swoich funkcjonariuszy.  

W ostatnich tygodniach komendant SM zwolnił z pracy dwóch funkcjonariuszy  za wyrażanie opinii polemizujących z tezą o nieomylności komendanta i jego najbliższych współpracowników.  

 Jeden ze zwolnionych funkcjonariuszy ośmielił się zwrócić uwagę  kierownikowi referatu na niestosowne i nieetyczne postępowanie w stosunku do  podległych mu pracowników. Kierownik ten udał się ze skargą do zastępcy  komendanta Pani Agnieszki Grabowskiej, która podjęła decyzję o natychmiastowym  zwolnieniu pracownika. Brak refleksji wobec tego o czym mówił strażnik uwidacznia  jak jednostronnie traktowani są pracownicy. Każda próba jakiejkolwiek  nieprawomyślnej dyskusji czy krytyki jest tłumiona. Pokazowy tryb rozprawienia się z  tym pracownikiem jest tego najlepszym przykładem.

Zwolnienie strażnika z 35-letnim stażem, który walczy z nowotworem

 Kolejnym przejawem, złej woli i braku empatii komendanta w stosunku do  swoich pracowników jest wypowiedzenie umowy o pracę (z dnia 31.08.2020r.)  strażnikowi z 35 letnim stażem, który od czterech lat walczy z rakiem i ma (na skutek  choroby) orzeczony umiarkowany stopień niepełnosprawności a 18.10.2020 miał  kolejną bardzo ciężką operację usunięcia nowego nowotworu. Powodem zwolnienia  jest podobnie jak w przypadku opisanym na wstępie to, że funkcjonariusz ten  wielokrotnie stawał w obronie innych pracowników oraz zabierał głos w sprawach  niżej opisanych. Użyto w uzasadnieniu nieprawdziwych argumentów np. dotyczących  przekazania przez tego funkcjonariusza do „Radia Gdańsk” list z nagrodami, które  otrzymała kadra kierownicza SM, a pozyskanych przez niego jako informacja  publiczna. Listę tą przekazał przewodniczący ZZ „Solidarność” co zostało  potwierdzone stosownym oświadczeniem. Ponadto zarzucono mu to, że korzysta z  ustawowych praw do pozyskiwania informacji publicznej oraz to, że złożył skargę do  WSA na bezczynność organu jakim było nieudzielenie informacji przez SM. 

Te i inne zarzuty są świadectwem tego, że decyzja o wypowiedzeniu ma charakter  osobistej zemsty. Postępowanie takie wobec naszego kolegi zasługuje na  szczególne potępienie.  

 Kadra kierownicza okazuje wielokrotnie butę i wyższość oraz szantażuje  strażników. Trzeba podkreślić, że nie są udzielane urlopy na żądanie, prośba o  zamianę służby jest w zasadzie niemożliwa, nawet w sytuacji gdy strażnicy  uzgadniają zastępstwo pomiędzy sobą w celu niedoprowadzenia do dezorganizacji  pracy referatu. Plan urlopów jest okazją do wywierania presji na pracownikach przez  pokazywanie kto tu rządzi. Podobnie jest nawet z uzyskaniem tzw. opieki nad  dziećmi w wybranym terminie gdyż zgłoszenie jej np. w dzień świąteczny traktowane  jest prawie jak sabotaż i powoduje restrykcje w postaci „nie dostaniesz nagrody”.  Szantaż przy rozpatrywaniu tego typu spraw jest na porządku dziennym (nie  dostaniesz wolnego wtedy kiedy potrzebujesz i tak ci ułożymy grafik, że  popamiętasz). O każdą z przedstawionych spraw należy prosić wielokrotnie  (zazwyczaj bezskutecznie) co jest okazywaniem wyższości i brakiem szacunku  przełożonych wobec podwładnych. Oczywiste należne pracownikowi prawa są  okazją do „dyscyplinowania”. W takim stanie rzeczy uprzywilejowuje się osoby  „swoje”, pokazując innym, że nie warto nawet zadawać pytań. W tej sytuacji  argument wobec strażnika, że „nie dostaniesz nagrody” jest ewidentnym  „straszakiem”.  

Podział środków na wynagrodzenia

 Sprawą, która wzbudza najwięcej kontrowersji jest podział środków  przeznaczonych na wynagrodzenia. Środki niewykorzystane na wynagrodzenia  pracowników z powodu nieobsadzenia kilkudziesięciu etatów, dzielone są przez  komendanta po tzw. uważaniu. Zgodnie z art. 27 ust 3 ustawy o związkach  zawodowych „Regulaminy nagród i premiowania są ustalane i zmieniane w  uzgodnieniu z zakładową organizacją związkową, dotyczy to również zasad  podziału środków na wynagrodzenia pracowników zatrudnionych w  jednostkach sektora finansów publicznych”. Zatem, komendant dysponując w  inny sposób środki na wynagrodzenia działa wbrew prawu. Obecnie komendant nie  stosuje się nawet do przepisów uzgodnionych ze ZZ i zatwierdzonych przez siebie tj.  Regulaminu Pracy, który w rozdziale XII w §34 ust 1 pkt 2 stwierdza:  

– nagroda pieniężna:  

„Decyzję w sprawie przyznania wyróżnienia podejmuje pracodawca na wniosek  bezpośredniego przełożonego”. Niestety nawet ten zapis jest ignorowany a  nagrody np. dla kierowników referatów przyznaje się „po konsultacji z ich  bezpośrednim przełożonym” i „utartych zwyczajów związanych z  przyznawaniem nagród”. W powszechnej świadomości utarty zwyczaj to jest np.  polewanie się wodą w poniedziałek wielkanocny, a nie rozporządzanie publicznymi  pieniędzmi bez jakiejkolwiek kontroli. W tym kontekście komendant nie dość, że  łamie po raz kolejny przepisy prawa nawet stanowionego przez siebie, to jeszcze  przekracza granice groteski powołując się na zwyczaje. Nagrody dla strażników  pracujących „na ulicy” na dzień strażnika wynosiły pomiędzy 0,- a 3 000,- PLN brutto,  gdy funkcyjni dostają po 10 000 – 26 500 PLN bez wniosku i uzasadnienia. Od zera na zasadzie „nie bo nie” do 3 000,- bo nie był strażnik na zwolnieniu, opiece nad  dziećmi nawet spowodowanej przepisami o COVID. Jest to o tyle kuriozalne, że  nagrody strażnicy dostali w ostatnich dniach sierpnia, zaś zasady ich przyznawania  określone zostały w połowie tegoż miesiąca. Ustalanie zasad dwa tygodnie przed  wypłatą jest kolejnym przejawem buty i arogancji władzy. 

Nieprzyznanie nagrody na dzień strażnika wszystkim funkcjonariuszom jest nieetyczne i odbierane przez pracowników jako kara oraz dzielenie na równych i  równiejszych (W tym roku nie jesteś strażnikiem może będziesz w przyszłym). Taki  sposób postępowania zrujnował szacunek dla kierownictwa firmy, a autorytet został  zastąpiony przez autorytaryzm. Kuriozalnym i szokującym jest przypadek kierownika  referatu V, który przebywał na 6 miesięcznym zwolnieniu i otrzymał 6 000 PLN  nagrody w sytuacji gdy pozbawia się takowej innych po kilkudniowym zwolnieniu.  Kierownikowi przyznano tę nagrodę w trakcie zwolnienia, co jeszcze bardziej  zdumiewa i jakież musiało być jego zdziwienie, gdy będąc chorym na konto wpływa  taka kwota, no ale – „zgodnie z utartym zwyczajem”.  

 Oburzenie budzi sytuacja gdy kierownik referatu Żabianka prawomocnie  skazany za przestępstwo umyślne (ukrywał ten fakt kilka miesięcy) odchodzi z pracy  za porozumieniem stron a jednocześnie 4 osobom nie udziela się zgody na taką  formę rozwiązania umowy o pracę i pozywa się je do sądu o odszkodowanie.  Pracownicy ci czekali na spotkanie z komendantem kilka tygodni aby omówić tryb  zwolnienia, jednak nie dostąpili tego zaszczytu – przyjęcia przez przełożonego.  Uniemożliwiono im odbycie kilkuminutowej rozmowy na przedstawienie argumentów  i zawarcie porozumienia z pracodawcą.

Decyzję o rozwiązaniu umowy o pracę za  porozumieniem stron mieli również zastępcy komendanta w przypadku jego  nieobecności, jednakże i oni nie potrafili znaleźć kilku minut na rozmowę ze swoimi  podwładnymi, co zdumiewa tym bardziej, że z-ca komendanta osobiście udał się do  ww kierownika i uzgadniał jego odejście. W tym czasie rozwiązano umowę o pracę  za porozumieniem stron z 10 strażnikami. Jest to kolejny przykład nieprzestrzegania  zasad prawa poprzez nierówne traktowanie pracowników co jest niezgodne z art  183a kodeksu pracy. 

Straż miejska z powodu epidemii będzie znowu „na pasku” policji

Brak umundurowania

 Następnym przejawem arogancji jest łamanie wprost przepisów Ustawy o  Strażach Gminnych: art. 21 pkt 1 – „strażnik podczas wykonywania czynności  służbowych jest obowiązany nosić umundurowanie”. Opinię taką przedstawiło Biuro  Rady Miasta Gdańska oraz dwukrotnie MSWiA. Wielu funkcjonariuszy SM wykonuje  czynności służbowe bez umundurowania, począwszy od pracowników biurowych  poprzez kierowników referatów na zastępcach komendanta kończąc. Arogancja i  brak szacunku dla służby jest widoczna szczególnie wtedy, kiedy strażnik rozmawia z  interesantem w klapkach, sandałach, dresie czy wyciągniętym swetrze. Komendant  utrzymuje, „iż nie zostały stwierdzone przypadki wykonywania czynności służbowych  bez umundurowania przez strażników”.

Jednakże codziennie wchodząc do swojego  biura wita się z inspektorem ds. obsługi sekretariatu, i innymi strażnikami, którzy  wykonują czynności służbowe bez umundurowania a mundur zakładają tylko w  dniach szczególnych (kontrola z Policji, wizyta osoby oficjalnej np. z UM). Potwierdzić  mogą to zapisy monitoringu oraz wszyscy funkcjonariusze. Komendant określił w  zarządzeniu 31/2014 wysokość ryczałtu pieniężnego za pranie i utrzymanie w  czystości przedmiotów umundurowania. Płacenie ekwiwalentu za pranie mundurów,  które czyste wiszą w szafie, nosi znamiona niegospodarności. Jest to szczególnie  niemoralne, wzbudza niezadowolenie wśród zwykłych strażników a ponadto obciąża  budżet kilkunastoma tysiącami złotych rocznie, za łamanie przepisów ustawy o  strażach gminnych.  

 Podnieść jeszcze należy, że Państwowa Inspekcja Pracy prowadziła kontrole  w SM, które doprowadziły do skierowania wniosków do prokuratury z zarzutami  „utrudniania wykonywania działalności związkowej”. Ponadto komendant łamie  przepisy Kodeksu Pracy w art 94 ust 2b gdyż: „nie wypełnia obowiązku zapobiegania  dyskryminacji w zatrudnieniu”, co jest potwierdzone prawomocnymi wyrokami.  

 Komendant nie wszczął postępowania wyjaśniającego wobec funkcjonariuszy  winnych włamania się na konto służbowe i możliwego wycieku tysięcy danych  osobowych. Nie powiadomił Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Nie wyciągnął  konsekwencji wobec osób, które posługiwały się pozyskanymi z tego komputera  prywatnymi informacjami, notabene  

szantażowały podległych pracowników. Jedynie dzięki determinacji funkcjonariuszki,  której włamano się do komputera, na konto służbowe, sprawa nie została  zatuszowana, gdyż postępowanie prowadzi prokuratura.  

Wspomnieć należy również, że jeden z głównych świadków w sprawie włamania –  funkcjonariusz referatu V stał się ofiarą nagonki zorganizowanej przez kierownika, w  wyniku której „wyselekcjonowani” funkcjonariusze pod wpływem cyt. „zachęty”,  sporządzali notatki, które miały dyskredytować go na stanowisku, a w konsekwencji  doprowadzić do zwolnienia dyscyplinarnego. Jedynie niezwłoczna reakcja ZZ  poprzez wykazanie licznych zasług na rzecz Straży Miejskiej, jak i dbałości o jej  wizerunek, doprowadziła do rozwiązania umowy o pracę z woli pracownika.  

Ponadto, w/wym. pracownik, widząc od dłuższego czasu niechęć kierownika wobec  swojej osoby, złożył na ręce z-cy Komendanta, prośbę o przeniesienie do innego  referatu, gdzie uzyskał aprobatę.

Straż Miejska w Gdańsku (fot. strazmiejska.gda.pl)
Straż Miejska w Gdańsku (fot. strazmiejska.gda.pl)

Grypa Dominikańska

 Podobnie tuszowano sprawę molestowania seksualnego młodej  funkcjonariuszki. Istotne naruszenie granicy osobistej funkcjonariuszka zgłosiła  dwukrotnie kierownikowi referatu V Adamowi Bielińskiemu (raz słownie, drugi raz  notatką służbową) oraz zastępcy komendanta Pani Agnieszce Grabowskiej. Po  przeprowadzonej konfrontacji, sprawę „uznano za nietakt”, a wobec funkcjonariusza  nie wyciągnięto konsekwencji. Poszkodowana kilkakrotnie kierowała oficjalne pisma  o przeniesienie na inny referat, aby w trosce o swoje bezpieczeństwo, nie pełnić  służb patrolowych ze sprawcą, jednakże bezskutecznie, pomimo uzyskanej zgody  na zmianę pionu/referatu po spotkaniu z z-cą komendanta Andrzejem Czeranem  oraz kierownikiem referatu III Arturem Młodawskim.  

Wyżej wymienione zdarzenie doprowadziło ją do utraty zdrowia i spowodowało  konieczność wielomiesięcznego leczenia, co udokumentowała w jednym z pism  kierowanych do przełożonych.  

Nie widząc możliwości dochodzenia swoich praw w SM, zwolniła się z  zachowaniem okresu wypowiedzenia, gdyż Komendant SM nie wyraził zgody na  przeniesienie poza pion Pani Komendant Agnieszki Grabowskiej oraz na rozwiązanie  umowy o pracę na mocy porozumienia stron.  

 Archaiczny sposób zarządzania firmą, autorytarny, niepartnerski, oparty na  zastraszaniu, braku szacunku i zaufania wobec swoich pracowników wytworzył w  przełożonych przekonanie, że trzeba podwładnych przekupywać (nagrody,  uzgodniony grafik służby, zgodny z życzeniami plan urlopów itp.) aby pracowali.  Zdaniem komendanta „pensję dostaje się za przychodzenie do pracy a nagrody za  coś więcej”. Powtarzanie przez z-cę komendanta twierdzenia jakoby „funkcjonariusze  zapadali w czasie sezonu letniego na GRYPĘ DOMINIKAŃSKĄ” czy „starzy, 

wypaleni pracownicy nie muszą tutaj pracować jak ktoś nie chce to nie będziemy  nikomu przeszkadzać w karierze” jest wprost oznaką braku zaufania i pogardy dla  swoich ludzi oraz o archaicznym sposobie myślenia z początku dekady.  

 Brak jest nowoczesnych sposobów zarządzania. Nie przynosi efektów np. w  rekrutacji, powtarzanie tych samych metod, które nie sprawdzają się od lat.  Procedura naboru na stanowiska strażnicze jest od długiego czasu stosowana bez  większych modyfikacji. Brak chętnych do pracy wynika z tego, że etos pracy  Strażnika Miejskiego w Gdańsku został sprowadzony w szerokiej opinii publicznej do  zakładania blokad i nakładania mandatów. Osoby odpowiedzialne za uzupełnianie  braków kadrowych i skuteczne prowadzenie naboru otrzymują wysokie nagrody co je  demobilizuje bo skoro jest dobrze po co coś zmieniać. Za nierealizowanie swoich  podstawowych obowiązków jakim jest zapewnienie pełnego zatrudnienia kierownik  referatu kadr otrzymuje roczne nagrody w wysokości 23 500 PLN. W tym miejscu  rodzi się pytanie czy takie postępowanie nie ma charakteru celowego. Im więcej  etatów nieobsadzonych tym więcej niewykorzystanych środków na płace do podziału  wg. opisanego już „utartego zwyczaju”. W roku 2019 komendant „zwyczajowo” podzielił  

2 394 960,- PLN (dwa miliony trzysta dziewięćdziesiąt cztery tysiące  dziewięćset sześćdziesiąt) na nagrody, co jest kwotą wyższą aniżeli rada miasta  przeznaczyła na podwyżki dla wszystkich funkcjonariuszy tj. 2 000 000 PLN. Braki w  służbie patrolowej można by np. uzupełnić strażnikami, którzy pracują w biurach na  stanowiskach pomocniczych. Posiadają oni kwalifikacje, mają wysokie stopnie  służbowe, pobierają dodatki funkcyjne. Na stanowiskach tych można zatrudnić  pracowników cywilnych.  

 Nastawienie przełożonych na efekty pracy nakierowane tylko na uzyskanie  tzw. „wyniku” tj. mandatu lub pouczenia (wprowadzono system nagradzania za ilość  mandatów) doprowadziło do zaniedbania innych ustawowych zadań stawianych  przed SM. Nie jest istotne i ważne ile strażnik wykaże zaangażowania, czasu i pracy  np. w usunięcie wraków czy nielegalnych wysypisk. Praca ta nie przyniosła w opinii  kadry kierowniczej konkretnego efektu na koniec służby jakim jest „wynik”.  Stworzenie systemu, który nagradza za „wynik” tworzy sytuację patologiczną.  Odwróciło sposób myślenia o służbie i obowiązkach do wyjścia w rejon i  poszukiwania wykroczeń które mogą przynieść natychmiastowy efekt w postaci  ukarania sprawcy na miejscu zdarzenia (przysłowiowy wyścig szczurów). Przełożeni  wielokrotnie zabraniali podejmowania innych działań, które nie mogą być zakończone  na miejscu popełnienia wykroczenia mandatem lub pouczeniem. Twierdzenie jakoby  przekazanie dokumentacji związanej z wykroczeniem do dalszej realizacji przez  pracowników prowadzących postępowania w sprawach o wykroczenia prowadzi do  zasypania ich zbyt dużą ilością spraw, jest tłumaczeniem nieudolności i złej  organizacji pracy przez kadrę zarządzającą.  

 Spektakularnym przykładem ignorancji jest stwierdzenie komendanta, że:  „Nie można się zgodzić ze stanowiskiem wnioskodawcy, że strażnicy miejscy  są osobami pełniącymi funkcje publiczne”. (sic) Pogląd taki zdumiewa, gdyż  strażnicy nie maja pewności, czy w sytuacjach kiedy są atakowani, niejednokrotnie  doznają uszczerbku na zdrowiu, bywają lżeni czy znieważani Straż Miejska zajmie  stanowisko w ich obronie z urzędu czy też mają radzić sobie sami w postępowaniach 

cywilnych. (cytat z SM.KM.523.7.2019.SZ.3754 z dnia 05.06.2019r do Prezydent  Miasta Gdańska)  

 Wobec pogarszających się nastrojów i frustracji funkcjonariuszy którzy chcą  rzetelnie realizować zadania stawiane przed nimi, prosimy o podjęcie decyzji  mających na celu uzdrowienie sytuacji w Straży Miejskiej w Gdańsku.  


Straż Miejska przy gdańskiej nekropolii (fot. SM Gdańsk)
Straż Miejska przy gdańskiej nekropolii (fot. SM Gdańsk)

Jest odpowiedź miasta Gdańska

List otrzymany w dniu 19 listopada 2020 r. zawiera szereg pomówień i insynuacji, nie opiera też swoich twierdzeń na żadnych faktach. Podejmując próbę odniesienia się do konkretnych aspektów poruszanych w piśmie, przedstawiam niniejsze stanowisko w sprawie, wskazując jednocześnie na trudności wynikające z konieczności polemiki z plotkami, ogólnikami i nieuzasadnionymi opiniami.

Odpowiadając na tezy dotyczące rzekomego zwolnienia strażnika, informuję, że po wyjaśnieniu sprawy nie został on zwolniony i nadal jest pracownikiem Straży.

Kwestia dotycząca strażnika z 35-letnim stażem dotyczy tak naprawdę emerytowanego pracownika Straży Pożarnej, który dodatkowo przepracował w Straży Miejskiej 7,5 roku i nadal jest w niej zatrudniony. Był on kilkukrotnie przenoszony do różnych komórek organizacyjnych i m.in. ze względu na negatywną ocenę jego pracy na wszystkich zajmowanych przez niego stanowiskach, podjęta została decyzja o wypowiedzeniu umowy o pracę, która zostanie rozwiązana z dniem 30 listopada 2020 roku. Ostatnia skarga skierowana przez ww. pracownika do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w sprawie na bezczynność Straży Miejskiej w Gdańsku (Wyrok WSA w Gdańsku z 23.09.2020 r., II SAB/Gd 45/20) zakończyła się oddaleniem skargi. Jednocześnie wskazuję, że ww. pracownik był jedyną osobą, która zwróciła się do Straży w trybie dostępu do informacji publicznej z przedmiotowym zapytaniem i był jedyną osobą, której taka informacja została zgodnie z wnioskiem udzielona. Analiza pisma opublikowanego w Radiu Gdańsk, a także pisma wysłanego do pracownika nie pozostawia żadnych wątpliwości, że pismo opublikowane w artykule pochodzi właśnie od niego. Tezy stawiane w liście z dnia 19 listopada 2020 r. są zatem nieprawdziwe.

Sprawę udzielania urlopów na żądanie można właściwie i rzeczowo wyjaśnić tylko na podstawie konkretnych przypadków. Straży Miejskiej w Gdańsku znana jest tylko jedna sytuacja odmowy udzielenia pracownikowi urlopu na żądanie, której zasadność była kwestionowana. Sprawę rozpoznał sąd pracy i potwierdził prawidłowość odmowy udzielenia urlopu na żądanie, oddalając pozew pracownika i podzielając rację Straży.

Harmonogramy pracy w referatach tworzone są w oparciu o potrzeby wynikające z realizacji ustawowych zadań i obowiązków Straży. Podobnie plany urlopowe pracowników wynikają z konieczności zapewnienia odpowiedniej liczby pracowników i właściwego funkcjonowania poszczególnych komórek organizacyjnych i całej instytucji. Urlopy udzielane są więc pracownikom zgodnie z obowiązującym prawem. Wskazuję w tym miejscu, że niemożliwe jest pełne odniesienie się do ogólnikowych zarzutów przedstawionych w otrzymanej wiadomości, bowiem nie są one poparte żadnymi przykładami.

Podział środków finansowych odbywa się w oparciu o obowiązujące przepisy prawa, w tym Regulamin Wynagradzania zawierający Regulamin Premiowania i Nagradzania pracowników Straży Miejskiej uzgodniony ze związkami zawodowymi. Zgodnie z tym, decyzje o przyznaniu nagrody podejmuje Komendant z inicjatywy własnej lub na wniosek bezpośredniego przełożonego, między innymi za wzorowe wypełnianie obowiązków służbowych, szczególne osiągnięcia w pracy, wykonywanie dodatkowych zadań wykraczających poza obowiązki wynikające z umowy o pracę, inicjatywę i samodzielność w stosowaniu rozwiązań usprawniających realizację powierzonych zadań oraz systematyczne i efektywne podnoszenie kwalifikacji zawodowych. Przyznanie nagród pracownikom Straży z okazji Święta Straży Miejskiej dotyczy więc pracowników wyróżniających się. Nieetycznym byłoby wyróżnianie pracowników niezaangażowanych, niewłaściwie wykonujących swoje obowiązki. Średnia nagród z okazji Święta Straży Miejskiej w 2020 roku dla pracownika wyniosła 1469 zł, a dla kadry kierowniczej 2462 zł (brutto), natomiast średnia wszystkich nagród w 2020 roku dla pracownika wyniosła 2638,76 zł a dla kadry kierowniczej to 3907 zł (brutto). Autorzy listu stawiają nieprawdziwe tezy o niestosowaniu się do przepisów prawa, jednakże nie wskazują, na czym miałyby polegać te naruszenia. To uniemożliwia pełne odniesienie się do tychże insynuacji.

Natychmiast po uzyskaniu przez kierownictwo Straży informacji o kierowniku referatu Żabianka skazanym za przestępstwo, umowa o pracę została z nim rozwiązana w trybie art. 30 § 1 pkt 1 K.p., tj. na mocy porozumienia stron. Z uwagi na dobro Straży Miejskiej oraz fakt, że kierownik referatu nie mógł pełnić dalej swojej funkcji w myśl przepisów ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o strażach gminnych, celowym było natychmiastowe rozwiązanie z nim umowy o pracę. Wskazuję w tym miejscu, iż w Straży funkcjonują cztery organizacje związkowe. Zatem nawet przy zastosowaniu art. 52 K.p. procedura konsultacji ze związkami trwałaby kilka dni. Rozwiązanie umowy o pracę w trybie porozumienia stron mogło natomiast nastąpić natychmiast, w dniu, w którym pracodawca powziął informację uzasadniające rozwiązanie umowy o pracę. Nie jest to zatem w żadnym wypadku przejaw nierównego traktowania, lecz dbania o dobro zakładu pracy. Podsumowując, rozwiązanie umowy w tym przypadku odbyło się z inicjatywy pracodawcy, a nie pracownika.

Wobec pozostałych pracowników, w momencie, gdy przed strażą stało mnóstwo zadań, nie było podstaw do wyrażenia zgody na rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron z terminem natychmiastowym. W oparciu o racjonalne przesłanki, biorąc pod uwagę indywidualny charakter i całokształt okoliczności sprawy każdego przypadku, pracodawca ma swobodę działania w zakresie rozwiązania umowy o pracę za porozumieniem stron i decyzja o zakończeniu stosunku pracy leży w wyłącznej gestii Komendanta Straży Miejskiej. Brak zgody na rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron jest uprawnieniem każdego pracodawcy (jak i pracownika) wynikającym z Kodeksu pracy. Jest to działanie zgodne z prawem. Przytoczone w mailu cztery przypadki znajdują się obecnie w sądzie pracy, który oceni prawidłowość działania pracodawcy. W uzupełnieniu należy dodać, że Komendant przyjmuje pracowników w indywidualnych sprawach, po uprzednim umówieniu się i ustaleniu terminu spotkania. Nie ma też żadnych przeszkód uniemożliwiających złożenie i zarejestrowanie pisma w kancelarii straży.

Odnosząc się do zarzutu o niestosowaniu się do obowiązku noszenia umundurowania przez strażników informuję, iż wszystkie czynności służbowe wykonywane przez strażników na podstawie ustawy o strażach gminnych, wykonywane są w umundurowaniu. Do Straży Miejskiej w Gdańsku nie wpłynęła żadna skarga na strażników, którzy mieliby wykonywać czynności służbowe bez umundurowania.

Nie są nam znane przypadki wyroków wydanych przeciwko Straży Miejskiej w Gdańsku za utrudnianie wykonywania działalności związkowej. W tej sprawie nie zostały również postawione zarzuty nikomu z kierownictwa Straży.

Sprawa hipotetycznego włamania się na konto służbowe pracownika została zgłoszona odpowiednim służbom zgodnie z przepisami.

Nieprawdą jest to, że tuszowane było zgłoszenie pracownicy dotyczące molestowania seksualnego. W sprawie tej przeprowadzone zostało wewnętrzne postepowanie wyjaśniające, które nie potwierdziło zarzutów.

Straż Miejska w Gdańsku jest otwarta na dyskusję o konkretnych sprawach i problemach, a także gotowa w każdym przypadku do wyjaśnienia konkretnych zarzutów, w tym przez właściwe organy zgodnie z obowiązującym prawem. Wskazuję jednak, że aby dyskusja miała sens, musi się ona opierać na faktach, a nie na plotkach, pomówieniach, insynuacjach i kłamstwach. Z treści listu otrzymanego w dniu 19 listopada 2020 r. wynika przede wszystkim chęć szkalowania dobrego imienia Straży, a nie potrzeba rozwiazywania konkretnych problemów.

W związku z pytaniem i anonimowym listem, Piotr Borawski, zastępca prezydenta ds. przedsiębiorczości i ochrony klimatu oraz Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego skontrolują wszystkie dokumentacje opisanych powyżej spraw.

4 thoughts on “Szokujący list związków zawodowych Straży Miejskiej do władz Gdańska

  1. Czytając treść już wiedziałem jak zostanie sformułowana odpowiedź. Od lat nic w SM i RM Gdańsk i wśród prezydentów się nie zmienia. Gdańsk swoistym państwem prywatnego prawa.
    A komendant? Komendanta bardzo lubił poprzedni rządca Gdańska, a wszystko co on lubił lubi jego następczyni.

    1. „pan sj pisze: 22 listopada, 2020 o 9:53 am towarzysz sj który jest autorem tych bzdur, przepracował w straży 7 i pół roku z czego 3 lata na zwolnieniach lekarskich”

      Jak operujesz takimi kadrowymi informacjami to lepiej zainteresuj się tym kierowniczkiem z chełmu, po którym słuch zaginął. Inni już dawno odbieraliby wypowiedzenie za tyle dni L4.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: