Prezydent Sopotu jak pirat drogowy

Fotoreporterzy FAKT.PL uwiecznili nieprzepisowe manewry Jacka Karnowskiego. Prezydenta Sopotu tłumaczy się pośpiechem – chce też powiadomić prokuraturę, bo jego zdaniem jest obiektem „stałej inwigilacji”.

Prezydent wsiadł do auta i ruszył w stronę Sejmu. Do pokonania miał krótki odcinek w centrum Warszawy. Jechał ulicą Warecką. By dotrzeć do Sejmu musiał dostać się do placu Powstańców Warszawy. I tu wszystko zaczęło się psuć informuje fakt.pl

Trafił na korek spowodowany przez śmieciarkę. Prezydent jednak nie czekał jak inni kierowcy. Postanowił skręcić pod prąd w ul. Baczyńskiego, dojechał do ul. Górskiego i tak znalazł się na placu Powstańców Warszawy. Problem w tym, że złamał przy tym dwa zakazy wjazdu i zawracał na terenie wyłączonym z ruchu.

Jacek Karnowski wydał oświadczenie w związku z publikacją.

– Pojechałem w Warszawie pod prąd. Pośpiech jest zawsze złym doradcą. Oczywiście przepraszam, to nie powinno się zdarzyć!
Ale zastanawiam się, kto i po co jeździł za mną kilka godzin po Warszawie… za czyje pieniądze? Stosowne zawiadomienie złożę do prokuratury. Inwigilacja staje się chlebem powszednim? Ale czy mamy się na to godzić? – mówi prezydent Sopotu Jacek Karnowski.

Konferencje i występy w mediach. Tym zajmuje się Jacek Karnowski?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: