Strajk Kobiet uszkodził wystawę Grudnia 70 w Chojnicach

Uczestnicy Strajku Kobiet uszkodzili wystawę na chojnickim rynku, dotycząca wydarzeń Grudnia ’70 na Wybrzeżu. Protestujący na wystawie zawiesili duży banner, pomalowali go farbą, a ta przebiła na elementy wystawy.

Sytuacja poruszyła chojnickiego posła PiS Aleksander Mrówczyńskiego.

 – Manifestujące wówczas kobiety, przygotowując się do przemarszu, rozwiesiły jeden ze swoich banerów na planszach będących elementami wystawy – relacjonuje poseł Mrówczyński dla Radia Gdańsk. – Jako organizator wystawy jestem oburzony działaniami zwolenników aborcji, którzy podczas manifestacji swoich poglądów pomazali farbą wystawę o krwawych wydarzeniach sprzed 50. lat, podczas których zamordowano 45 osób, a 1200 zostało rannych. Demonstranci wykazali się skrajnym brakiem szacunku dla pamięci ofiar tych tragicznych wydarzeń – podkreślił.

Strajk Kobiet usunął szkody. Sprawa trafiła na policję.

OŚWIADCZENIE ORGANIZATOREK STRAJKU KOBIET W CHOJNICACH

Chciałybyśmy zabrać głos w związku ze skierowanym w naszą stronę zarzutem o zdewastowanie tablic wystawy „Bunt robotników. Grudzień 1970 – luty 1971.” z archiwów Instytutu Pamięci Narodowej z Bydgoszczy zorganizowanej przez Dyrektora Biura Poselskiego Aleksandra Mikołaja Mrówczyńskiego, Wojciecha Rolbieckiego .

Jednym z punktów demonstracji „NIE dla pseudo wyroku TK w Chojnicach” było zaangażowanie uczestników do ekspresji swoich uczuć i przemyśleń na odwrocie wcześniej wykonanego baneru. Transparent umieszczony był na około 12-metrowej płachcie materiału, na której widniało wcześniej napisane przez nas hasło: „Chojnice walczą o prawo do aborcji”. Planowałyśmy, w zależności od pogody, położyć go na ziemi lub rozwiesić w przestrzeni rynku używając przygotowanych opasek zaciskowych i sznureczków, aby dać innym uczestniczkom i uczestnikom protestu szansę na umieszczenie na jego odwrocie bliskich im haseł, a następnie zwinąć baner i zakończyć zgromadzenie. Planem było tymczasowe i nieinwazyjne działanie, stąd też propozycja ekspresji na zorganizowanym przez nas materiale, za pomocą przyniesionych przez nas farb plakatowych, pisaków i sprayu. Podczas przemarszu zaczął padać śnieg z deszczem i nie było mowy o dłuższym działaniu, które mobilizowałoby zgromadzonych. Zapadła spontaniczna decyzja o wykorzystaniu gablot o podobnej długości do baneru w celu podwieszenie go na chwilę . Nasze działania w żaden sposób nie miały komentować treści wystawy, a tym bardziej nie miały na celu jej dewastacji. Były wykorzystane z powodów wyłącznie technicznych, jako jeden z elementów małej architektury rynku, na czas ok. 10 min.

Ponieważ w trakcie działania deszcz się nasilił , płótno w jednym miejscu przemokło i farba akrylowa w kilku miejscach odbiła się małymi (ok. 1cm) plamkami na aluminiowych tablicach i plexi , w których widnieją plakaty. Gabloty w momencie zdarzenia były dodatkowo całkowicie pokryte lodem (deszcz od razu zamarzał).

W momencie zajścia przekazałyśmy policji informację, że jesteśmy gotowe i chętne, aby usunąć ślady, chciałyśmy to zrobić natychmiast, była to bowiem kwestia przetarcia ram i plexi gąbką z odpowiednim środkiem. Policja powstrzymała nas zaznaczając, że musi zabezpieczyć dowody i przekazać informacje miastu, a następnie zadzwoniła po kogoś i wykonywała nagrania przez dłuższą chwilę, podczas której musieliśmy się rozejść.

Sądząc, że gabloty należą do Chojnickiego Centrum Kultury (jedna z protestujących osób wyrażała takie przekonanie) , natychmiast skontaktowałyśmy się z nimi, żeby poinformować o zajściu i wyrazić chęć usunięcia plamek w dowolnym trybie. ChCK obiecał sprawdzić sprawę. Dzisiaj dowiedziałyśmy się jednak, że gabloty nie należą do nich, i natychmiast udałyśmy się na miejsce, aby, zgodnie z pierwotnym założeniem, usunąć ślady samodzielnie. Kropki zostały zmyte jednak wcześniej . To z naszej perspektywy przykra sprawa, bo czułyśmy się zobowiązane, aby je usunąć. Podczas dzisiejszej wizyty i oględzin znalazłyśmy jeszcze jeden ślad, po drugiej stronie instalacji, który najwyraźniej umknął oczom policjantów i stąd też nie został wcześniej usunięty. Usunęłyśmy go z łatwością i zapałem.

Chcemy wyraźnie zaznaczyć, że nasze działania nie miały wchodzić w relację z treścią wystawy w żadnym wymiarze, a także powtórzyć raz jeszcze, że naszym celem nie była dewastacja ani zniszczenie mienia. Używałyśmy bezpiecznych i sprawdzonych materiałów, co do których miałyśmy pewność, że nie wyrządzą szkód. Zachęcamy do odwiedzenia wystawy i przekonania się, że po zajściu nie ma śladu i że farba nie miała kontaktu z wydrukami.

Byłyśmy zaskoczone, kiedy dowiedziałyśmy się dzisiaj, że ukazał się artykuł o niszczeniu mienia, sugerujący nasze złe zamiary i brak szacunku dla bohaterów wystawy. One takie po prostu nie były. Nikt z redakcji Chojnice.tv nie zgłosił się do nas z prośbą o wyjaśnienie zajścia lub komentarz, mimo że nasze dane są ogólnodostępne i nie wymagają ustalania. Są one wskazane w publicznym wydarzeniu , a podczas demonstracji zostałyśmy wylegitymowane przez policję. I to właśnie jej przedstawiciel poinformował nas o tym, że przekaże zabezpieczony materiał z nagrań miastu. Jedyne nad czym ubolewamy, to że nie udało nam się plamek usunąć w całości samodzielnie, a zaangażowano do tego osoby trzecie, według nas niepotrzebnie. Podkreślę raz jeszcze, że chciałyśmy to zrobić w momencie zdarzenia (mamy pełną świadomość , że ślady po farbie akrylowej na plastikowych i metalowych elementach usuwa się po prostu od ręki), ale uniemożliwiła to policja.

Mamy nadzieję, że powodem tego nieporozumienia jest realna troska o wystawę i pamięć o wydarzeniach protestów, do której się dołączamy i uważamy za część naszej wspólnej historii, a nie wynika z chęci przedstawienia pokojowych demonstrantów w złym świetle. Chcemy także wyrazić ubolewanie, że nasze działania zostały tak odebrane przez twórcę wystawy i podkreślić, że na zdjęciach jednak wystawy nie widać , bo i naszym celem nie było wykorzystywanie jej kontekstu.

Z wyrazami szacunku

Anna Smugała
Martyna Miller
05.02.2020

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: