Zdaniem Wojciecha Wężyka: Koniec Budżetu Obywatelskiego w Sopocie?

Budżet Obywatelski w Sopocie, zdaniem Wojciecha Wężyka, umiera. Nie ma się co czarować. Spada procentowy udział mieszkańców oddających głosy. W 2018 roku było to ponad 19%. W 2020 raptem 15%. Rośnie niezadowolenie i wątpliwości co do ostatecznego kształtu projektów, które wygrały.

Tymczasem prezydent jest dumny z tego, że mamy okrągłą, 10. rocznicę wprowadzenia projektu w życie i spadek głosujących tłumaczy pandemią. Tyle, że głosować można przecież zdalnie, przez Internet – co argument prezydenta czyni absurdalnym.

Jestem wielkim fanem BO. Pomysł jest naprawdę dobry – oddać część naszych pieniędzy pod rzeczywistą decyzję mieszkańców. Ale to teoria. W praktyce jest gorzej – bo Budżet Obywatelski w Sopocie jest wydmuszką. Dlaczego?

Projekty, które trafiają na listę głosowania są wybierane przez urzędników. I radnych, którzy sami również zgłaszają pomysły. To rodzi patologiczne sytuacje, kiedy o tym co trafi pod głosowanie decyduje niejednokrotnie zgłaszający. Proponowałem zakazać radnym możliwość zgłaszania projektów. Mój pomysł odrzucono jako niedemokratyczny…

Prezydent Sopotu jak pirat drogowy

Zdaniem Wojciecha Wężyka: Zgłaszający pozostawieni sami sobie

Nie ma żadnej komunikacji na linii zgłaszający projekt – urzędnicy. Nic. Zero. Kiedy zgłosiłem projekt butelkomatów, liczyłem na jakiegoś maila, telefon, cokolwiek, co pozwoliłoby mi wiedzieć na jakim etapie realizacji jest mój projekt. Przez ponad rok nie otrzymałem żadnej wiadomości. Dopiero po finalizacji projektu – kiedy wszystko już ustalono, rzeczywiście miałem szansę się wypowiedzieć.
Projekty, które wygrały, nie są realizowane lub ich kształt ma się nijak to założeń wnioskodawców. To nie tylko skandal, lecz również zwykły brak szacunku dla mieszkańców.

Nie ma otwartości na konsultacje ze strony mieszkańców na etapie przygotowania listy projektów. Proponowałem stworzenie grupy doradczej z ludzi, którzy wygrali BO w poprzednich latach. Żeby mogli pomóc. Pomysł odrzucono. Argument? Mamy radnych. Czyli patrz punkt 1 i w efekcie punkt 2.

Prezydent zabunkrował się we wspomnieniach sprzed dekady, kiedy rzeczywiście BO był innowacyjny. Ale czas płynie nieubłaganie. To, że nawet dobry pomysł wymaga zmiany jest rzeczą normalną. To wie każdy, kto ma doświadczenie w zarządzaniu. Zwinność, otwartość na zmianę, innowacyjność – tak się powinno dowodzić miastem. W Sopocie mamy za to wiarę w mit przeszłości i nadąsane uwagi coraz bardziej odklejonego od rzeczywistości prezydenta. Efekt? Spadające zaangażowanie mieszkańców w udział w BO.

Szkoda, bo idea jest świetna.

Konferencje i występy w mediach. Tym zajmuje się Jacek Karnowski?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: