Borsuki wystraszyły mieszkańców Gdyni. Pomogła straż miejska

Dzik na osiedlowym trawniku? Normalka. Ale borsuk? Tak, również tych mieszkańców lasu możemy spotkać w mieście, podobnie jak lisy czy kuny. Przy spotkaniu zawsze należy zachować ostrożność i powiadomić EkoPatrol Straży Miejskiej.

Marzec 2019, hałas wydobywający się ze studzienki kanalizacyjnej na jednej z redłowskich ulic zwraca uwagę młodych ludzi, okazuje się że to uwięziony borsuk próbuje się oswobodzić. Na miejsce przyjeżdża EkoPatrol Straży Miejskiej w Gdyni. Funkcjonariusze schodzą po drabinie do studzienki i uwalniają zwierzaka.

Maj 2020. Centrala EkoPatrolu odbiera kilka telefonów od mieszkańców z prośbą o interwencję. Przyczyna: nieproszeni goście z lasu – borsuki. Jeden z nich zadomowia się w piwnicy, robiąc w niej własne porządki, czyli mierząc ludzką miarą – przeraźliwy bałagan. Kolejny zakrada się do kociej budki, przeganiając jej prawowitych mieszkańców, skuszony pozostawianymi przez ludzi kocimi przysmakami. Dobrze, że koty tylko przegania, bo mógłby zjeść. Jeszcze inny drapieżnik z rodziny łasicowatych z charakterystycznymi dwiema czarnymi pręgami na głowie wybiera ogród małżeństwa gdyńskich seniorów, zapewniając im bezinteresowne skopanie ogródka.

Wrzesień 2021, mieszkańcy z ul. Długiej na Witominie proszą Straż Miejską o pomoc w ujęciu zwierzaka, który od jakiegoś czasu plądruje ich ogrody, kopie nory i wyjada pokarm kotom.

Wszystkie zgłoszenia mieszkańców kończą się interwencją EkoPatrolu, pojmaniem dzikich lokatorów do klatki żywołapki z pokarmem o intensywnym zapachu lub chwytaka i wywiezieniem do naturalnego środowiska – lasów Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, które są dla borsuka idealnym siedliskiem, gdyż najchętniej za ostoję wybiera on lasy liściaste i mieszane z bogatym podszyciem, terenami podmokłymi i otoczone urodzajnymi polami. Borsuki zamieszkują w samodzielnie wykopanych norach. A te mogą wykopać nie tylko w lesie, ale i ogrodzie, sadzie lub nawet pod budynkiem.

Częstą przyczyną wizyty dzikich zwierząt w mieście, w tym borsuków, jest poszukiwanie darmowej stołówki – pokarmu wykładanego przez ludzi. A borsuk to wyjątkowy oportunista kulinarny – łatwo przystosowuje się do zasobów pokarmowych w okolicy siedliska. W diecie tego wszystkożercy znajdują się dżdżownice (jego przysmak), owady, małe i młode ssaki, jak zające, szczury, myszy, norniki, ryjówki, krety, jeże, ale także nie pogardzi królikiem i kotem, różne zboża, owoce, a także padlina. Przekąsi również ptaka gniazdującego na ziemi, żabę, ropuchę, traszkę, węża, jaszczurkę, ślimaka, grzyby, czy zieleninę, jak koniczyna i trawy. Niektóre z tych smakołyków znajdzie w ludzkich ogrodach, zwłaszcza dżdżownice, a jak natrafi na pokarm wykładany przez ludzi innymi, miejskim zwierzakom, jak koty czy ptactwo, to będzie przeszczęśliwy.

– Apelujemy do mieszkańców Gdyni dokarmiających zwierzęta, szczególnie koty, o wykładanie pokarmu tak, aby inne gatunki nie miały do niego dostępu. Jednocześnie prosimy o zachowanie czystości w miejscu dokarmiania tak, aby pojemniki oraz pokarm nie były uciążliwe dla innych mieszkańców osiedli, co często niestety bywa powodem konfliktów. Przy spotkaniu borsuka lub innego dzikiego zwierzaka, nie należy podchodzić i nie drażnić. Zwierzęta z natury same nie atakują, nie zaczepiają ludzi, one żyją swoim rytmem. Każda nasza ingerencja, czyli próba spłoszenia, złapania, dotknięcia, czy pogłaskania zwierzęcia może spowodować to, że zwierzę się przestraszy, wtedy może stać się agresywne – mówi Leonard Wawrzyniak z EkoPatrolu Straży Miejskiej w Gdyni i dodaje, że funkcjonariusze mają w ostatnich latach coraz więcej tego typu interwencji.

– Od lat jest taki trend, że borsuki pojawiają się przy mieście, czy wręcz przy zabudowaniach. One ewidentnie, tak jak dziki się przyzwyczajają. Związane jest to z inteligencją tych zwierząt. Wszystkie zwierzęta generalnie się przyzwyczajają do ludzi, a borsuki są na czele stawki, zaraz za dzikami i lisami. One się rozmnażają w stałym progresie, a miejsc w lesie, gdzie mogą mieszkać, jest ograniczona ilość, bo lubią skarpy, wzgórza, dlatego młode borsuki szukają miejsca, gdzie mogłyby założyć rodziny. A tak się składa, że wokół jest miasto. One się uczą, że w mieście im nic nie grozi, że jest bezpiecznie i jest pokarm – mówi Witold Ciechanowicz z Nadleśnictwa Gdańsk, specjalista ds. edukacji i udostępniania lasu dla turystyki i rekreacji.

Jeśli w Twojej okolicy zauważyłeś borsuki, skontaktuj się z EkoPatrolem Straży Miejskiej w Gdyni: 58 660 11 83 lub 661 600 571.

W żadnym razie nie należy próbować pojmać borsuka samodzielnie, gdyż w sytuacji stresującej potrafi być niebezpieczny, jest silnym zwierzęciem, ma ostre zęby i potrafi dotkliwie zranić i mimo pozorów, że jest ociężały, potrafi poruszać się szybko i zwinnie. Szczególną ostrożność trzeba zachować wobec dzikich zwierząt, które wbrew swojej naturze łaszą się do ludzi, pozwalają brać się na ręce i głaskać – mogą być chore na wściekliznę.

Pojmany Borsuk w Gdyni (fot. gdynia.pl)
Pojmany Borsuk w Gdyni (fot. gdynia.pl)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: